Rodzice chcą dialogu o szkole w Otrębusach. Wywiad z inicjatorami Komitetu “Nowe Otwarcie Edukacyjne”
from Mała Wspólnota

W IV kwartale minionego roku w Otrębusach i Kaniach zawiązała się oddolna inicjatywa rodziców – Komitet Nowe Otwarcie Edukacyjne (NOE). Jej uczestnicy mówią wprost: chodzi o jakość edukacji dzieci i sposób funkcjonowania szkoły podstawowej w Otrębusach. Zamiast narzekać w prywatnych rozmowach, postanowili spotkać się, porozmawiać i działać, by wspólnie coś zmienić.
Tego typu inicjatywy zawsze budzą emocje. Z jednej strony nadzieję, że wspólne działanie ma sens, a z drugiej obawy: czy angażowanie się nie odbije się na dzieciach, czy szkoła i władze lokalne będą chciały rozmawiać, czy to w ogóle coś da. Dlatego poniżej publikujemy rozmowę z organizatorami Komitetu (Marcinem Trepczyńskim, Sylwią Geneją-Kużawą i Agnieszką Jędrzejewską) po to, by lepiej zrozumieć, co ich do tego skłoniło, czego chcą i jak wyobrażają sobie dalszy ciąg.
Łukasz Franczuk (ŁF): Co było tym momentem, po którym powiedzieliście sobie: dość, musimy zrobić coś razem, a nie tylko rozmawiać o tym prywatnie?
NOE: To był moment, w którym zorientowaliśmy się, że wszystkim nam chodzi po głowie to samo: wysłanie dzieci do innej szkoły. Do tego doszły informacje o sąsiadach i znajomych, którzy mają podobne zmartwienie lub już to zrobili. Uznaliśmy, że tak być nie może. Przecież mamy wielu świetnych nauczycieli, piękną szkołę, fajne dzieci, wielu rodziców, którzy chętnie się angażują i pomagają, w tym niezwykle prężną Radę Rodziców. Dlaczego w takim razie w szkole jest tyle problemów, że nawet nasze dzieci nie polecają jej swojemu młodszemu rodzeństwu? Uznaliśmy, że trzeba to naprawić. A uda się tylko wtedy, gdy się zjednoczymy. Teraz albo nigdy.
ŁF: Gdybyście mieli tak po ludzku, jednym zdaniem, powiedzieć, o co naprawdę chodzi w tej inicjatywie – co by to było?
NOE: By była to szkoła, do której nasze dzieci będą chodzić chętnie, ciesząc się, że spotkają innych uczniów i nauczycieli, i że będą tam robić razem wartościowe rzeczy.
ŁF: Jakie problemy w funkcjonowaniu szkoły lub systemu edukacji najbardziej Was dziś niepokoją jako rodziców?
NOE: Wiemy, że wielu nauczycieli ma pomysły, których nie może nawet przedstawić. Widzimy, że zespół nauczycielski nie jest zgrany, a nauczyciele z różnymi sprawami czy problemami są zostawiani sami sobie. To odbija się na edukacji naszych dzieci. To powoduje, że nie można z nimi realizować wartościowych rzeczy. To wreszcie odbija się na nauczycielach. Bardzo obawiamy się, że ci najbardziej zaangażowani w końcu nie wytrzymają i odejdą. Są też problemy z zarządzaniem i komunikacją. Co i rusz okazuje się, że coś nie działa tak jak trzeba. Gdy rodzice starają się pomóc – jest blokada. Jest wiele spraw, na którym zależy rodzicom, lecz także samym uczniom. Ale okazuje się, że się nie da. Dopytywanie o różne sprawy zazwyczaj pozostaje bez odpowiedzi. To wszystko wpływa na atmosferę w szkole i niższą niż powinna być motywację uczniów i nauczycieli.
ŁF: Czy to jest inicjatywa „przeciwko czemuś”, czy raczej „za czymś”? A jeśli za – to za jaką szkołą, za jaką edukacją?
NOE: To zdecydowanie inicjatywa „za czymś” – za tym, byśmy przemienili naszą szkołę w szkołę marzeń. Wiemy, że niektórzy widzą to jako inicjatywę przeciwko panu dyrektorowi. Prawdą jest, że naszym zdaniem potrzebna jest tu zmiana, bo szkoła ta wymaga od kierownika placówki dodatkowych kompetencji i energii, a w naszej szkole takich osób nie brakuje. Uważamy, że ostatecznie nie będzie to wcale z krzywdą dla kogokolwiek, w tym dla obecnego dyrektora. Przede wszystkim jednak nasz główny cel jest pozytywny: szkoła, w której panuje dobra atmosfera i do której chce się chodzić, bo czuje się, że warto. Szkoła otwarta na ludzi i współpracę. Uwierzyliśmy, że to możliwe, bo takie doświadczenie wielu z nas miało z przedszkolem należącym do tego samego zespołu szkolno-przedszkolnego. Widzimy, jak ten cel jest blisko, po wielu nauczycielach, którzy dają z siebie niesamowicie dużo, by budować właśnie taką szkołę, za co jesteśmy im niezmiernie wdzięczni.
ŁF: W grudniu rozsyłaliście ankietę do rodziców szkoły w Otrębusach? Ile osób ją wypełniło? Jakie są wnioski z zebranych odpowiedzi?
NOE: Otrzymaliśmy odpowiedzi od 39 osób. Ponieważ słyszeliśmy wiele głosów na temat zaniedbań ze strony dyrekcji, poprosiliśmy w ankiecie o dokładne opisanie konkretnych historii, ale tylko z pierwszej ręki. Było kilka wypowiedzi popierających dyrekcję lub obecny sposób działania szkoły. Pozostałe zawierały w sumie ponad 80 różnych historii pokazujących wiele zaniedbań i problemów ze stylem i sposobem zarządzania szkołą. Zapraszamy wszystkich zainteresowanych do kontaktu – chętnie dzielimy się zebranymi wynikami ankiety. Tam jest pełno konkretów. Wyłania się z nich spójny obraz: nie ma wystarczającej dbałości o uczniów, a nauczyciele i rodzice nie są traktowani poważnie. Dla nas to oczywiste: nie może tak być. Świat nie może już tak wyglądać. To już nie te czasy.
ŁF: Wielu rodziców boi się angażować otwarcie w podobne działania, bo obawia się konsekwencji wobec swoich dzieci. Co powiedzielibyście rodzicom, którzy są niezadowoleni z sytuacji w szkole, ale wahają się, czy przyjść na spotkanie NOE albo w ogóle się ujawnić?
NOE: Bardzo dziękujemy za to pytanie. Nie raz się z tym spotykamy. Rozumiemy przyczyny takiej postawy, ale mówimy w takich sytuacjach tak: jeśli to jest tak wielkie ryzyko, to co powiecie o nas? Czy my, członkowie-założyciele komitetu, nie narażamy się jeszcze bardziej? A przecież jesteśmy jednymi z was. Nie chcemy nikomu dokuczyć. Tak jak wy chcemy dobrej szkoły dla naszych i waszych dzieci. A po wielu latach widzimy, że samo się nic nie zmieni, a pojedyncze apele na niewiele się nie zdają. Więc nie czekajcie i dołączcie do nas. Aby się udało, musimy być silną grupą. Teraz mamy na to szansę. Szkoda by było, gdybyście doszli do tych samych wniosków dopiero za dwa-trzy lata, bo będzie już za późno. Tego nie można odkładać na później. To wybór typu albo-albo. Albo jest dla was OK i nie narzekajcie, albo przyłączcie się do nas już dzisiaj: teraz albo nigdy.
ŁF: Czy rozmawiacie już – albo planujecie rozmawiać – z dyrekcją szkoły, nauczycielami, władzami gminy (burmistrz, radni)? Jakiej reakcji się spodziewacie: dialogu, oporu, ciszy?
NOE: Jesteśmy otwarci na wszelkie rozmowy z dyrekcją i nauczycielami – działamy w dużej mierze również dla ich dobra. Planujemy kontakt z panem burmistrzem jako organem prowadzącym. Mamy nadzieję na konstruktywną rozmowę. Liczymy też na poparcie radnych naszej gminy. Edukacja naszych dzieci to absolutnie jedno z najważniejszych zadań gminy i chyba najważniejsza rzecz z perspektywy jej mieszkańców. Nie można sobie tu pozwolić na to, że jakoś to będzie.
ŁF: Czego konkretnie chcielibyście doprowadzić w najbliższych miesiącach? Jak poznać, że Komitet odniósł pierwszy realny sukces?
NOE: Pierwszy realny sukces już jest. Zebrało się kilkadziesiąt osób, które widzą, że trzeba działać razem i w sposób konsekwentny, mieszkańców, którzy się nie boją i którzy zdecydowali się utworzyć komitet Nowe Otwarcie Edukacyjne. Drugim realnym sukcesem było zaufanie tak wielu osób, które podzieliły się z nami w ankietach swoimi historiami. Ale przed nami kolejne ważne osiągnięcie. Aby zacząć rozmowę z organami gminy, ważne jest, by miały one poczucie, że traktujemy je poważnie – że nie jest to chwilowa emocja, lecz trwała wola dużej grupy mieszkańców. Dlatego zależy nam, by komitet skupiał wielu mieszkańców – zarówno rodziców, jak i tych, dla których szkoła jest po prostu ważna – i aby stale się rozrastał. Niebawem będzie nas 100, a także 100 osób podpisze pierwszą petycję. To będzie nasz kolejny duży sukces: wspólny głos stu mieszkańców.
ŁF: A co będzie dla Was sygnałem, że ta inicjatywa jednak nie działa albo utknęła w miejscu? Gdzie jest granica frustracji?
NOE: Takim sygnałem byłoby, gdyby zaszły jednocześnie cztery okoliczności: do komitetu nie doszedłby nikt nowy, dotychczasowi członkowie powiedzieliby: nie ma sensu, kończmy to, a zarazem komitet nie zaproponowałby żadnej nowej inicjatywy, zaś w szkole nic by się nie zmieniło na lepsze. Ale wierzymy, że tak nie będzie. Jako przewodniczący komitetu obiecaliśmy jednak jego członkom, że się nie poddamy. Do tej pory było wiele ważnych interwencji i petycji w sprawie poprawy sytuacji w szkole. Były to działania jednorazowe i szkoda, ale ostatecznie nie zmieniły tej sytuacji. Bardzo doceniamy wszystkich, którzy się wtedy odważyli, i chcielibyśmy, aby to, co już zrobili i wykazali, nie poszło na marne. Ale aby tak było, trzeba się trwale połączyć. Dlatego postanowiliśmy założyć komitet – coś trwałego i obiecaliśmy, że powoli, ale konsekwentnie będziemy dążyć do tego celu. Nie poddamy się.
ŁF: Jak wyobrażacie sobie tę inicjatywę za rok – jeśli wszystko pójdzie najlepiej, jak się da? Co realnie może się zmienić w życiu dzieci i rodziców?
NOE: Świetne pytanie. Mamy nadzieję, że za rok będzie można skupić się już tylko na działaniach konstruktywnych. Gdyby wszystko się udało, oznaczałoby to, że mamy szkołę z nowym planem działania i nową atmosferą – szkołę, która chętnie korzysta z pomocy, chętnie nawiązuje współpracę i która – gdy tylko będzie trzeba – sama śmiało zapyta: czy komitet mógłby pomóc w tym czy w tamtym? Mamy też konkretne propozycje, które – gdy tylko spodobają się w szkole – chętnie zrealizujemy. Bardzo byśmy tego chcieli. Optymistyczny scenariusz to sytuacja, w której kontakt rodziców ze szkołą jest naturalny, w której panuje wzajemny szacunek i zaufanie, nauczyciele mogą swobodnie zgłaszać i realizować dobre pomysły i są zmotywowani, w której wszyscy czują, że razem mogą wiele zrobić, w tym – przede wszystkim – sami uczniowie, bo to o nich przecież chodzi.
ŁF: Kiedy najbliższe spotkanie NOE i jakie tematy chcecie na nim poruszyć?
NOE: Kolejne spotkanie już za chwilę: w środę 11 lutego o 19.00 w Toeplizówce przy ul. Wiejskiej 1. Na spotkaniu zbierzemy bieżące informacje o sytuacji w szkole, omówimy docierające do nas niepokojące sygnały, zaplanujemy działania, które możemy podjąć. Odpowiemy też na pytania uczestników, którzy pojawią się po raz pierwszy. Wszystkich zainteresowanych dopisaniem się do komitetu lub naszej petycji zapraszamy, w miarę możliwości, już od 18.45. Niezależnie od tego, czy ktoś chce się przyłączyć, czy nie, zapraszamy na to spotkanie wszystkich, którym na sercu leży dobro naszej szkoły. Ona naprawdę potrzebuje nowego otwarcia – już teraz.
ŁF: Dziękuję za rozmowę i życzę Wam powodzenia!
Spotkanie z Komitetem Nowe Otwarcie Edukacyjne już w najbliższą środę, 11 lutego 2026 o godz. 19.00 w Toeplizówce w Otrębusach.
***
Będziemy przyglądać się dalszym działaniom Komitetu Nowe Otwarcie Edukacyjne i informować o kolejnych etapach tej inicjatywy. Do tematu wrócimy w miarę pojawiania się nowych informacji i efektów działań.


Przewiń po więcej zdjęć ⬇️

Wizualizacja koncepcji amfiteatru z projektu zamiennego
Projekt koncepcji zagospodarowania terenu z projektu zamiennego