(Bez)rady – dalej mrozimy
Środowy wieczór można spędzić na różne sposoby. Jednym z nich jest udział w posiedzeniu Komisji Inwestycji, Rolnictwa i Ekologii w Brwinowie, by spotkać się z radnymi. Realnie patrząc – to właśnie inwestycje są tu kluczowe, rolnictwo i ekologia wydają się w tej komisji właściwie nieobecne.

Komisje – jak wielokrotnie słyszeliśmy – są od dyskusji, więc jako zaangażowani mieszkańcy jedziemy. Nawet ze złamaną nogą, bo przecież komisje nadal nie są nagrywane, a czekanie na zmianę tej sytuacji przypomina męczące wspinanie się pod górę – gdy końca nie widać, a to tylko jedna z wielu przeszkód na tej drodze ku jawności.
Po tym, co wydarzyło się w Żółwinie, mamy oczywiście obawy, czy mieszkaniec zaangażowany to mieszkaniec kluczowy dla gminy – że jego głos się liczy, że może zapytać, zwrócić uwagę, zawnioskować. Chcemy jednak to sprawdzić.
Niestety, szybko okazuje się, że na realną dyskusję nie ma przestrzeni.
Jednym z tematów komisji jest omówienie projektu uchwały w sprawie udzielenia pomocy finansowej w formie dotacji celowej dla Województwa Mazowieckiego na wykonanie dokumentacji projektowej drogi wojewódzkiej tzw. “ Paszkowianki”.
Standardowo, gdy pojawia się temat Paszkowianki prosimy więc o analizy ruchu. Wnioskujemy o wycofanie się z corocznego „mrożenia” kwoty 100 tys. zł na Paszkowiankę_II – lata mijają, a środki mogłyby zostać przeznaczone na inne, pilne potrzeby gminy (Michałowice się wycofały).
Słyszymy jednak, że „klamka zapadła”, że jest umowa z MZDW, że kwota znajduje się już w WPF i że teraz to tylko formalność. Na pytanie, czy przewodniczący komisji, radny Żukowski wie co jest zapisane w umowie z MZDW, opowiada: „odmawiam odpowiedzi na pytanie”.
Słyszymy, że radny Żukowski ma już wyrobioną opinię i nie potrzebuje niczego czytać ani sprawdzać.
Radny Wachnik (okręg wyborczy nr 4, czyli m.in. Kanie) mówi, że potrzebuje tej drogi – choć odnosi się do Paszkowianki_I – i że nie potrzebuje analiz ani wariantów, bo „słyszy duży ruch”. Pyta też o mieszkańców północnej części gminy – jak mają sobie z tym poradzić? Też chcemy wiedzieć, czy można to rozwiązać inaczej, czy są alternatywne analizy, czy rozważano, jak zmniejszyć ruch na północy gminy, nie degradując jej południa.
To zaskakujące, bo jeszcze niedawno burmistrz zapowiadał badania ruchu na spokojnym skrzyżowaniu Nadarzyńska-Leśna, a tu przy tak dużej inwestycji wystarczą mapy Google.
Nie wiemy zatem, czy radni widzieli umowę z MZDW. Nie wiemy, czemu tak bronią się przed ekspertyzą ruchu. Nie wiemy, czemu upierają się, by podejmować uchwały na podstawie swoich opinii, gdy przed chwilą tak bacznie przyglądali się skardze mieszkańca Milęcina. Nie wiemy, skąd to jednogłośne „tak” za mrożeniem pieniędzy, jeśli dostęp do dokumentów jest tylko po złożeniu wniosku w trybie dostępu do informacji publicznej. Nie wiemy, dlaczego radny mówi: „mamy zobowiązanie finansowe, więc je realizujemy”, nie znając dokumentu. Drodzy radni, czy tak wygląda kontrolna rola radnego – na odmowie odpowiedzi na pytania? Czy czekanie na przekazanie pieniędzy, trwające od 6 lat, jest korzystne dla finansów gminy? Czy 100 tys. zł zamrożone 6 lat temu i czekanie na fakturę jest korzystne dla naszych finansów? Jeśli gmina sąsiednia rezygnuje z takiej praktyki i jest to możliwe, to dlaczego u nas mrożenie pieniędzy tak łatwo przychodzi radnym? Dlaczego nie szukamy alternatywnych rozwiązań? Dlaczego słyszymy, że robienie alternatywnych rozwiązań jest niepotrzebne? Dlaczego nie dbamy o dobro nas wszystkich?
Nie wiemy również, jak to możliwe, że mamy umowę z Województwem Mazowieckim, która od 6 lat nie jest wykonywana przez samo Województwo, a jednocześnie słyszymy, że nie możemy jej wypowiedzieć. Skoro przez tyle lat nie jest realizowana, to czy naprawdę nie ma żadnych instrumentów prawnych, by ją zweryfikować lub zakończyć?
Dlaczego radny Wachnik widzi problem w proteście, wskazując, że gdy gmina Nadarzyn osuszała teren, nikt nie protestował, a u nas jest problem? Jak zatem korzystać z głosu mieszkańców, gdy protest jest odbierany jako atak, a nie potrzeba konsultacji?
Dlaczego radnemu nie zależy na ekologii w komisji ds. ekologii?
Dlaczego burmistrz Walendowski mówi, że decyzja środowiskowa jest ostateczna jeśli sprawa Paszkowianki_I jest zaskarżona do WSA po oddaleniu skargi w SKO?
Pytań jest wiele, ale radny Żukowski mówi, że nie chce poświęcać 90 proc. czasu na dyskusję o Paszkowiance. Niedawno radny Mieszała pisał, że dyskutuje się tyle, ile potrzeba – czy na pewno?
Wiemy już, jak czują się mieszkańcy Żółwina. Wiemy, jak może czuć się sołtyska tej miejscowości. Wiemy, jak czuje się mieszkaniec Milęcina. To wspólne doświadczenie goryczy i braku wysłuchania przez tych, którzy są tam dzięki nam i dla nas oraz są opłacani z publicznych pieniędzy.
Wymagamy, by wypełnili to, co przysięgali, obejmując mandat. Wymagamy rzetelności i uczciwości w podejściu do tematu, uszanowania naszej godności – rozumianej jako zauważenie naszej podmiotowości – oraz pełnej jawności w naszych sprawach.
Po komisji wiemy jeszcze jedno – kolejny raz zostajemy (bez)rady, bez pomocy, za to z mrożącymi słowami:

Relacja przygotowana przez: KW, KGW Kania